VW T1, 1966r. – Party Bulik Michała

Poleć nasShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Bulik i jego zawiła historia

Początek:
Nasza historia z chłodzonymi powietrzem VW zaczęła się zupełnie przypadkowo….

Pewnego dnia jadąc z jeszcze moją dziewczyną Darią napotkaliśmy po drodze zardzewiałego, zgniłego bez podłogi, wnętrza kilku szyb VW Garbusa na sprzedaż. Zieloni w temacie Garbusów przystanęliśmy z ciekawości aby się przyjrzeć. Nie pamiętam już dzisiaj jaki to rocznik był, ale nie nadawał się do niczego. Daria jednak uporczywie próbowała nakłonić mnie do kupna i odbudowy samochodu. Jako że coś tam „dziubie” przy samochodach powiedziała, że damy rade.

Stanowczo odmówiłem i odradziłem zakup tego modelu.

Daria się rozpłakała i powiedziała, że ona go chce (kosztował jakieś nie wielkie pieniądze), ale nie nadawał się naprawdę do niczego. Całą drogę do domu tłumaczyłem i przekonywałem, że to bez sensu, że kupimy VW New Beetla i zrobimy pod nią, wnętrze kolor, audio itd i że będzie miała super autko do jazdy na co dzień. Daria nie odpuszczała.

Przeglądając aukcje co jakiś czas Daria znajdowała różne egzemplarze i uporczywie pokazywała, że ten fajny może ten, może tamten.

Trwało to chyba z rok… aż pewnego zimowego wieczoru sam postanowiłem się rozejrzeć za starym Garbusem… znalazłem rocznik 73 po pseudo remoncie, ale sprawny z badaniem technicznym jeżdżący itd. Widząc minę Darii wiedziałem, że się nie wymigam z tego… Telefon, gadka szmatka i na drugi dzień pojechaliśmy pod Łódź po Garbatego. Daria jak zobaczyła Garba już wiedziałem, że bez niego nie wrócimy, i tak też się stało.

Środek zimy, letnie opony dwie herbaty między nogami zamiast ogrzewania, czapka i rękawiczki różowe Darii pozwoliły na powrót do domu.

Daria przeszczęśliwa, ja z mieszanymi uczuciami, ale co tam raz się żyje.

Aktualnie garbus Darii czeka jeszcze na swoje 5 min, ponieważ składa się od zera na potężnym silniku, bardzo mocnych tarczowych hamulcach przód i tył, pneumatycznym zawieszeniu i kilku innych świetnych podzespołach… a i co najważniejsze z rocznika 73 zrobił się 58’  😉 tak więc będzie kawał dobrego wozu…. pewnie niebawem 🙂

Poszukiwania !

Drążąc i zagłębiają się w chłodzone powietrzem VW wpadłem po uszy… natłok szczegółów oraz ilość modeli samochodów, a także społeczność wciągały mnie coraz bardziej w to środowisko.

Siedziałem, czytałem, składaliśmy garbusa, znowu czytałem, wymyślałem, szukałem i przeglądałem wszystko co było ze starymi VW związane. Aż pewnego dnia stwierdziliśmy, że do kompletu piękny byłby Bus. Oczywiście T1… ciach aukcje, fora itp i jak szybko pomysł wpadł do głowy tak szybko ceny oraz ilość pracy przy T1-nkach sprowadziła nas na ziemie.

Co jakiś czas uporczywie przeszukiwałem aukcje i nasza wymarzona T1 oddalała się coraz bardziej. Nadszedł dzień, w którym stwierdziliśmy, że „ok Bulik jest poza zasięgiem” szukamy T2. Jeden, drugi, trzeci, każdy w stanie strasznym – do kompleksowego remontu, a przecież chcemy samochód żeby choć troszkę nim pojeździć zwłaszcza, że Garbus od 3 lat się składa i jeszcze chwilę nie wyjedzie z garażu.

Nagle nasz znajomy mówi, że sprzeda swoje T2. Ok znam auto wiem co i jak dzwonie i chce przyjechać z gotówką i zabrać… kolega fan starych wozów nie do końca przekonany czy jednak chce sprzedać czy nie, żona nie chce on się waha itp. Do zakupu nie doszło ( na szczęście, ale o tym dalej ).

Szukamy poza granicami PL z nadzieją, że taniej się uda i może w ładniejszym stanie. I znowu jeden, drugi, trzeci, albo sprzedany albo problemy z dokumentami albo coś tam albo coś tam.

Mija miesiąc za miesiącem, a my nadal szukamy. Skupiamy się na t2 w wersji „doka” bo mamy na nią pomysł…

Wielka wyprawa!

Nagle jest…

Gdzie?

Bośnia !!!

… hmmm? Kraj poza unią europejską , cena ok stan na foto ok, dzwonie… wszystko wiem, kontakt super, wstępnie dogadane. Problem bo auto, które nas interesuje jest bez dokumentów, ale podobno załatwi właściciel dokumenty.  Miesiąc dogrywania tematu i ruszamy. Wynajmuję lawetę, biorę tatę ze sobą i ogień, ruszamy do Bośni po samochód. Facet ma 4 sztuki więc coś na pewno wybierzemy.

Tysiąc kilometrów jesteśmy na granicy Chorwacko-Bośniackiej, ale z dala od miejscowości turystycznych.. Tutaj nadal widać ślady po konflikcie, który nie tak dawno się zakończył. Lekkie przerażenie, wysoki most z dziurami o głębokości 40cm, samochód ledwie się na nim mieści i na jego końcu Bośniacka część granicy (karabiny, wojsko, itp. tematy) mówię do taty „mamy nową lawetę wynajętą, trochę kasy „pokitranej”, będzie super jak wrócimy cali.  Dojeżdżamy do granicy i stoi nasz sprzedawca… podaje nam przez prawe okno papiery, które mówi żeby dać od strony kierowcy celnikowi. Ok robimy jak każe, a on odchodzi i mówi, że czeka obok w Mercedesie. Dziwna cisza, celnik milczy i udaje, że coś sprawdza na komputerze, który jest atrapą i nie działa. Tata na mnie ja na tatę, bez słów się rozumiemy, każdy z nas już obmyśla drogę potencjalnej ucieczki. Nasza laweta zaczyna wzbudzać zainteresowanie bo jest super nowoczesna, tylko Maybachy oraz BMW z Rosyjskimi tablicami były lepsze od nas. Ok celnik oddaje papiery i pozwala jechać. Jedziemy za Mercedesem w jakieś miejsce. Mijamy ostrzelany meczet, aktualnie ogrodzony płotem wysokim na 4 metry oraz drutem kolczastym, kilka zbombardowanych budynków i jesteśmy na miejscu.

Kontakt ze sprzedającym super, świetny młody człowiek i stoją 4 sztuki T2doka x2 d i 2xT2 prycza.

Oglądamy i nagle rozczarowanie, samochody nie przejdą w Polsce badania technicznego, wiec trzeba je na klocki jak garbusa i kompleksowa odbudowa.

Sprzedający chce się dogadać, tata mój również, ale zmęczenie i lekki „nerw” u mnie skutecznie mnie zniechęciły. Mówię nie… wracamy!

Jeszcze trochę główkujemy, ale postanawiamy, że wracamy na pusto. Źli i zmęczeni wracamy w kierunku domu, gdy nagle w krzakach dostrzegam samochody. Zatrzymujemy się, stoi dom, warsztat, wszystko otwarte, ale ani żywej duszy. Krzyczę, dzwonie dzwonkiem: nic. Stwierdzamy, że rozejrzymy się na szybko i może ktoś nadjedzie. Chodząc po krzakach znajdujemy Porsche 924 w fajnym stanie blacharskim jednak bez silnika oraz piękną budę z Karmanna z podłogą, wnętrzem i szybami w super stanie. Żeby nie wracać na pusto stwierdziliśmy że spróbujemy wykupić tą budę. Jednak przez 2 godziny nikt w domu się nie pojawił i docelowo wróciliśmy na pusto :/

Odpuszczamy!

Ogólne zmęczenie i zniesmaczenie na pewien czas skutecznie odsunęło nas od szukania samochodu.

Ale jak to w życiu bywa, nie poddaliśmy się i od czasu do czasu przeglądałem oferty…

Po dość dużej stagnacji w ofertach powoli zaczynała przechodzić mi ochota na kupno jakiegokolwiek Busa.

A może jednak nie ?

Siedząc w pracy kolega lubił przeglądać aukcje starych samochodów. Woła mnie i pyta „ej to jest Ogórek?” pokazuje mi ogłoszenie. Ja patrzę i mówię nie to Bulik czyli T1 i wlepiam oczy w ogłoszenie.

Patrzę: wystawione chwilę wcześniej VW T1 Bulik w Polsce, palący jeżdżący itd, cena coś mocno atrakcyjna jak za egzemplarz ze zdjęcia. Stwierdzam zadzwonię i zapytam o co chodzi. Złapałem za telefon dzwonie odbiera człowiek a moje pierwsze pytanie „to jest wersja Brazylijska ? ( choć nie wyglądał) i słyszę oburzenie w głosie sprzedawcy „żadna Brazylia, oryginalny Niemiec i foch przez telefon” trochę mnie zatkało „yyyyyy” zapytałem:

– Aktualny?

– Tak, ale ktoś już chce przyjechać, ktoś z Niemiec dzwoni, ale Niemcom nie chce sprzedać.

Moja odpowiedź: „mam do Pana 300km, organizuje się i za chwilę wyjeżdżam.”

Odpowiedź: „kto pierwszy ten lepszy”.

Telefon do taty „sprawdź maila” 3 min telefon zwrotny od taty, będę u Ciebie za 2 godziny (bo mamy do siebie 100km) i dogrywaj temat. Upłynęło trochę czasu wsiedliśmy w auto i jedziemy.

Oczywiście po drodze teorie spiskowe „coś za okazyjnie” „coś z nim nie tak” i jeszcze parę innych myśli.

Zajeżdżamy na miejsce stanęliśmy w polu i dzwonimy. Właściciel mówi widzę Was wyjadę przed Was. I wtedy polną nie utwardzoną drogą miedzy kukurydzą czy co to tam było bo z podniecenia nie bardzo pamiętam ukazał się on T1 Bulik jadący w naszym kierunku. Ja na tatę, tata na mnie i bez słowa wiedzieliśmy, że jak nie wyjdą dziwne historie to będzie nasz.

Zawsze podchodzimy do zakupu samochodów bez emocji i z dystansem jednak tutaj z każdą chwilą coraz bardziej się nakręcaliśmy. Wsiadłem za kierownicę i wtedy już było po mnie.

Pojechaliśmy na przejażdżkę (pierwszą w życiu Bulikiem) poczułem klimat i jak to się mówi „po chłopie”.

Bulik miał wiele mankamentów, ale już wiedzieliśmy co trzeba przy nim zrobić, żeby szybko wrócił na drogi. Negocjacje i nagle wyskoczyły nam pewne papierkowe (dzisiaj banalne), ale wtedy duże kłopoty. Ten dział pominę ponieważ cała historia zajęłaby dość długo i nie jest potrzebna do całej opowieści.

Po 2 dniach Buli stanął na ogrodzie mojego taty i czekał na formalne rzeczy, aby stał się w 100% NASZ 🙂

Bulika, którego zakupiliśmy był to Bulik „Włodka” tak tego Włodka którego cała Garbusowa brać zna, jedni lubią inni nienawidzą. Dla nas na dzień dzisiejszy jest to bardzo dobry  kolega, z którym mamy kontakt i czasem nawet się spotykamy, a on sam chyba się cieszy, że jego T1 trafiło właśnie do nas.

Czas zmian ! 

Kilka tygodni  po zakupie zaczęliśmy wdrażać nasze wizje na Buliego.

Najpierw zreperowaliśmy skrzynię biegów ponieważ 2 bieg nie wchodzi i wycelowanie w 1 było trudniejsze od trafienia w lotto. Aktualnie główne przełożenie jest szybkie i długie z Karmanna 1,2 bieg są z Bulika 3 i 4 długie szybkie z Karmanna. Buli jest na zwolnicach więc demonem prędkości nie jest.

– Zrobiliśmy kompletną elektrykę według schematu, łącznie z kolorami kabli oraz oryginalnymi konektorami 😀

– Następnie wymieniliśmy zużyte elementy zawieszenia, hamulce oraz wszystkie linki (gazu, sprzęgło, ręczny itd. wszystko nowe).

– Uszczelniliśmy silnik, wymieniliśmy sprzęgło z dociskiem oraz wszystkie przewody paliwowe.

Gdy samochód spokojnie się poruszał i hamował stopniowo wymienialiśmy uszczelki, drzwiowe oraz okienne… wszystko staraliśmy się robić na najlepszych jakościowo dostępnych częściach.

Klamki, zamki, rygle itp., też stopniowo zamienialiśmy na nowe. Cała masa mniej lub bardziej zaawansowanych prac.

Doszliśmy do momentu kiedy trzeba było coś zrobić z wnętrzem…

Wybebeszyliśmy auto do gołej blachy, zakonserwowaliśmy, położyliśmy maty wygłuszające na podłodze oraz ścianach bocznych i zaczęliśmy konstruować wnętrze. Zbudowaliśmy konstrukcję w postaci narożnika na niezależnej dodatkowej podłodze, aby w każdej chwili można było wrócić do oryginału. Wszystko wykonane z wodoodpornych materiałów. Zero spawania czy wiercenia w ramie czy budzie samochodu. Wszystkie punkty montażowe wykorzystaliśmy z oryginalnych otworów bądź mocowań samochodu. Następnie zaczęliśmy mozolny etap dorabiania boczków ponieważ stare nie pasowały i nie dało się z nich zrobić odbitek tak każdy boczek samochodu zrobiliśmy od zera. Przy okazji pozbyliśmy się widocznych blachowkrętów, a w zamian mamy niewidoczne klipsy montażowe. Po tym wszystkim samochód został obszyty. Nowa dziurkowana podsufitka z oryginalnego materiału VW, oklejone boczki wokół szyb z tego samego materiału oraz kanapy i boczki w skórze. Założyliśmy oryginalną samochodową wodoodporną wykładzinę w kolorze toffi i wyjechaliśmy w drogę.

Stary zardzewiały i dziurawy bagażnik, odnowiliśmy i ocynkowaliśmy cały. Jest jak nowy 😉

Uszyliśmy poduszki na tylna kanapę, oraz pokrowiec na koło zapasowe i klucz do kół z tej samej skóry co fotele. Cały czas reperujemy lub wymieniamy detale które tego wymagają.

Aktualnie powoli mierzymy się do zrobienia blacharki na tip top oraz zmiany koloru naszego Bulliego.

Mamy jeszcze kilka ciekawych pomysłów w zanadrzu, ale to wszystko z czasem 😉

Samochodem staramy się jak najwięcej jeździć ponieważ nie jesteśmy kolekcjonerami, którzy trzymają pod przykryciem swoje samochody.

Zdjęcia z prac można podejrzeć na naszym FB tutaj

Oraz aktualny wygląd Bulika na fanpage Party Bulik

 

I tak oto po perypetiach, zwiedzeniu świata, nerwach, wydanych pieniądzach, Daria stała się moją żoną, pojawiła się córa a my

jesteśmy posiadaczami VW T1 z 66roku.

Oczywiście nie udałoby się to wszystko bez taty, mamy, znajomych (którzy nas w tym mocno wspierali pod każdym względem ) oraz kolegi, który nie odsprzedał nam swojego T2a 😛

Dziękujemy i pozdrawiamy.

vw-t1-party-bulik-michala_1

vw-t1-party-bulik-michala_2

vw-t1-party-bulik-michala_3

vw-t1-party-bulik-michala_4

vw-t1-party-bulik-michala_5

vw-t1-party-bulik-michala_6

vw-t1-party-bulik-michala_7

vw-t1-party-bulik-michala_8

vw-t1-party-bulik-michala_9

vw-t1-party-bulik-michala_10

vw-t1-party-bulik-michala_11

vw-t1-party-bulik-michala_12

vw-t1-party-bulik-michala_13

vw-t1-party-bulik-michala_14

vw-t1-party-bulik-michala_15

vw-t1-party-bulik-michala_16

vw-t1-party-bulik-michala_17

vw-t1-party-bulik-michala_18

vw-t1-party-bulik-michala_19

vw-t1-party-bulik-michala_20

vw-t1-party-bulik-michala_21

vw-t1-party-bulik-michala_22

vw-t1-party-bulik-michala_23

vw-t1-party-bulik-michala_24

vw-t1-party-bulik-michala_25

vw-t1-party-bulik-michala_26

vw-t1-party-bulik-michala_27

vw-t1-party-bulik-michala_28

vw-t1-party-bulik-michala_29

vw-t1-party-bulik-michala_30

vw-t1-party-bulik-michala_31

vw-t1-party-bulik-michala_32

vw-t1-party-bulik-michala_33

vw-t1-party-bulik-michala_34

vw-t1-party-bulik-michala_35

vw-t1-party-bulik-michala_36

vw-t1-party-bulik-michala_37

vw-t1-party-bulik-michala_38

vw-t1-party-bulik-michala_39

vw-t1-party-bulik-michala_40